Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Moja poezja

„Moim” dzieciom (wrzesień 2006)

„Chodź
To cię potargam”
„Ciociu
Ja nie jestem papierek”

Jesteś

Jesteś białą kartką
Na której każdy kto cię kocha
Chciałby odcisnąć ślad

Jesteś nadzieją
Na spełnienie naszych miłości

Jesteś inspiracją
Dla naszych działań

Jesteś lustrem
Dzięki któremu
Możemy zobaczyć
Dziecko
W sobie

xxx (Karolince, maj 2009)

Ładne buty
Nie zawsze są ładne

Trudno w nich
Pogonić gołębia
Pójść za wiewiórką
W gęste krzaki

W ładnych butach
Nie można być dinozaurem

Ciociu
Załóż adidasy

xxx (kwiecień 2009)

Rozszerzający się wszechświat
Rozciągnął moje „ja”
Do granic możliwości

Myśli
Rozproszyły się jeszcze bardziej

Zanim je pozbieram
Muszę przypomnieć sobie
Kim jestem

Od dużego palca u nogi
Do czubka głowy
Zrobiło się zdecydowanie dalej

Jeśli w końcu
Znajdę szlafrok
To czy będzie pasował?

xxx (luty 2009)

Moja pamięć
Coraz starsza
Nie domykająca się szafa
Wysypuje mi czasem
Podarte wspomnienia

Cerowane
Rozpadają się pod palcami

Decyzja pełna bólu
I torba na śmieci

Pocieszam się że
Czasem źle
Zbyt wiele pamiętać

xxx (czerwiec 2006)

W kropli deszczu
Odbija się świat

Odwrócony, śmieszny
Krzywy jak z salonu luster

A jednak
Płaczący

xxx (czerwiec 2006)

Już Adam poznał
Moc słowa —
Bóg stworzył
On nazwał
I w pełni zaistniało

Człowiek
Istota dziwna

Nie uwierzy póki nie dotknie
Nie zobaczy póki nie nada imienia

xxx (wrzesień 2004)

Oplatasz mnie słowami
Jak nitkami babiego lata
Ledwo dostrzegalnie
Jesiennie
Brąz twoich oczu
Ogrzewa
Jest tylko dotyk
I jesień za oknem

xxx (grudzień 2004)

Pełzniesz powoli
Czasem niedostrzegalnie
Czepiasz się
Nawet najmniejszego występu
Ciągle do przodu
Za sobą pozostawiasz
Swoje zielone dzieci
Które radują
Nasze oczy
Do przodu
Do światła
Do przestrzeni
Sięga bluszcz

xxx (wrzesień 2004)

Wdycham zapach jesieni
Słodki i ciężki
Od dojrzałych owoców
Rozleniwia mnie
I rozmarza
Usypia niepokoje
Uspokaja rozpęd lata
Pozwala wsłuchać się
W siebie

xxx (maj 2004)

Jesień ma zapach jabłek
Dojrzałych
Ogrzanych zachodzącym słońcem
Jesień ma kolor astrów
Chwiejących się z gracją
Na grządkach
Jesień to słodkie konfitury
Pyszne ciasta
Świeca na wieczornym stole
I ty
Zgarniający swoimi ramionami
Moją jesienną nostalgię

xxx (maj 2004)

Jestem jesienną dziewczyną
Złotą jak liście na drzewach
Słoneczną z odrobiną nostalgii
Czasem zapłaczę deszczem
Czasem zakwitnę astrem
Jestem jesienną dziewczyną
Roztańczoną jak promienie na ziemi
Zasłuchaną w śpiew wiatru wśród gałęzi
Czasem przystanę zadumana
Czasem popłynę z babim latem
Jestem jesienną dziewczyną
Zapatrzoną w odlatujące ptaki
Brodzącą w liściach
Czasem zaśpiewam ze świerszczem
Czasem zatęsknię za wiosną

xxx (wrzesień 2006)

Śmietnik
Grobem niemowlęcia
Szpital
Azylem po pobiciu
Ulica
Ucieczką od chorych ambicji
Dworzec
Domem dla zagubionych

Pozwólcie dzieciom
Przychodzić po miłość

xxx (styczeń 2003)

Widok za oknem
Jak obraz
Malarza w depresji
Nawet uśmiech
Jest szary i ciężki
Czekanie na wiosnę
To długi marsz
Pod rękę z melancholią

xxx (do namalowanego przez mnie aktu, maj 2007)

Z wstydliwie zamkniętymi oczami
I ciałem naprężonym do granicy
Za którą już tylko ból
Oczekuje rąk ofiarujących spełnienie

Wieczna kochanka
Utrwalona zdjęciem, obrazem, wspomnieniem…

xxx (maj 2007)

Parkowa ławka
Niejedno widzi
Niejedno też czuje

Karmi gołębie rękami staruszki
Z płaczem pięciolatka
Odlepia upuszczonego lizaka
Śpiewa kołysanki z młodą matką
I nieśmiało całuje pierwszego chłopca

A gdy nocą zostaje sama
Przeżywa wszystko jeszcze raz

Parkowa ławka
Zbiera cudze wspomnienia

xxx (styczeń 2007)

Śmierć
Jako skutek uboczny
Występujący u każdego

Nie wart uwagi
Sam przyjdzie
W odpowiednim czasie

Interesujące jest
Tylko życie

xxx (o haftach znajomej, wrzesień 2007)

Snuje się za igłą
Opowieść o pięknie

Cierpliwością namiętności
Wypełnia czas

Ukryte w kolorze
Zapach i dźwięk
Otaczają zachwytem

xxx (styczeń 2007)

Pracować z
A nie przeciw

Dać siebie
Drewnu
Cegle
Wierszom

Z miłością
Stwarzać małe światy
Wielkiej codzienności

xxx (wrzesień 2007)

Strumyczkami deszczu
Spływa z mego ciała
Kurz i zmęczenie

Oczyszczona
Rozprostuję motyle skrzydła
By odbiły tęczę nieba

I pójdę
Boso
Przez kałuże
Do ciebie

xxx (grudzień 2004)

Noc za oknem
Światła latarń
Pojedyncze samochody
Więcej deszczu niż śniegu
Niechęć do wieczornego spaceru
W domu przytulne światło
Lampy przy fotelu
Ciepła herbata w kolorowym kubku
Dobra książka czytana
Przy nastrojowej muzyce
Obok osoba dająca
Poczucie bezpieczeństwa
Zwykły wieczór
Zimową porą

xxx (marzec 2008)

Milczał
Na różne tematy
Raz ciszej
Raz głośniej

Wyrażał swój stosunek
Do spraw

Nie zawsze trzeba krzyczeć

Czasem można
Bez słów

xxx (maj 2008)

W irracjonalności zdarzeń
Tworząc wspomnienia
Z bagażem wad i zalet
Dążymy do nieuniknionego

Głowy nasze w obłokach
Zamazujących widzenie

Jak ślepcy bez lasek
Próbujemy iść
Potykając się
O przeznaczenie

xxx (czerwiec 2006)

Myślenie o niczym
Gadające głowy
Próbujące zrobić to
Czego Salomonowi się nie udało

W słowotoku
Banałów i frazesów
Dla człowieka który wie
Jedynym ratunkiem
Milczenie

xxx (styczeń 2007)

Człowiek
Jest ciągłym pytaniem
O zło
O dobro

Doświadczając swoich wyborów
Przeżywając rozterki
Szukamy nowych odpowiedzi
Na stare zagadnienia

To jedyne interesujące zajęcie

Nawet Bóg
Upewniał się
Że Jego dzieło
Jest dobre

xxx (sierpień 2006)

Życie

Kruche ciasteczko
Nadgryzione
Rozkruszone

Znika
W łakomych ustach świata

xxx (sierpień 2006)

W wazonie przy oknie
Ustrojona w barwy lata
Rozświetlona słońcem
Stoi śmierć

Jeszcze z wodą czerpie życie
Jeszcze pyszni się kolorami
Jeszcze mami zapachami

A już niedostrzegalnie
Więdnie
Rozpada się
Znika

W wazonie przy oknie
Stoją nowe kwiaty

Życie jak  teatr (wrzesień 2003)

Maska
Jak tarcza
Przed kim
Przed czym
Życie
Jak teatr
Słowa moje
Słowa cudze
Myśli zapożyczone
Uczucia wymyślone
Prywatna scena
Tylko czasem brak sił
By wciąż grać
I nie wiadomo skąd
Pojawia się
Czerwona kropla
Rozpaczy

xxx (wrzesień 2004)

Jesteś jak jesień
Cierpkość twoich pocałunków
Zniewalająca słodycz zapachu
Ciepło rąk jak żar
Dogasającego ogniska
Twój głos przypomina czasami
Pomruk wieczornej burzy
Kiedy pijąc gorącą herbatę
Patrzy się z przyjemnością
Na zapadaną szybę
Zakochałam się w tobie wiosną
Ale kocham cię jesiennie

xxx (luty 1997)

Nanizałam me łzy na tęsknotę
Me smutki przewlekłam przez gorycz
Samotność wypiłam do dna
Z życzenie czekam na spadającą gwiazdę

xxx (sierpień 1997)

Do tęsknoty dodaj
Trochę marzenia
I niepewności
Wymieszaj
Z pragnieniem bliskości
Posyp z lekka oczekiwaniem
I zalej nadzieją
Oto przepis na przyszłość
Z drugim człowiekiem

xxx (marzec 2003)

Zatopić się w twoje ciało
Zatracić w pocałunku
A potem odejść
Jak żebrak
Z jednym groszem
W kapeluszu

xxx (maj 2008)

Kropla błękitu spada na płótno
Rozlewając się rzeką
Biegnącą wśród traw
Wcześniej stworzyła niebo
Nie zajęła całej przestrzeni
Zostawiła puste miejsca – chmury
Które teraz odbijają się w wodzie
Brzegi dotknięte słońcem
Zdają się żyć własnym życiem
Namiętności zaklęte w kolor
Spłynęły kwiatami na łąkę
One również mogą
Znaleźć odbicie w rzece

Biel płótna
To już tylko
Wspomnienie malarza

xxx (luty 2008)

Przyjaciele
Kamienie w rzece
Dzięki którym
Przechodzimy na drugi brzeg

Przyjaciele
Ich gesty codzienne
Dodają piór
Skrzydłom u naszych ramion

Przyjaciele
Strażnicy najlepsi
Przed złodziejami
Strzegący naszych marzeń

Przyjaciele

Dziękuję

xxx (do rzeźby kolegi, luty 2006)

Kończyny wtopione w drewno
Rozpacz wołająca
Z twarzy uniesionej w niebo
Zamiast skrzydeł —
Kloc

Wieczna udręka

xxx (maj 2004)

Otulona w brązy i zielenie
Przechadzam się
Po jesiennym ogrodzie
Marzeń

xxx (marzec 2004)

Wtulona w ciepło
Twojej miłości
Z zamkniętymi oczami
Zapamiętuję
Bicie swego serca

xxx (styczeń 2003)

Stoję na szczycie
I cały świat
Należy do mnie
Tam na dole
Maleńkie sprawy
Nie zdołały
Wdrapać się za mną
Uwolniona od ludzi
I ich oczekiwań
Mam ochotę rozpostrzeć skrzydła
Albo chociaż pozostać
Na tych kilku kamieniach
Tak blisko nieba
Że bliżej nie można

Powrót na górę strony